Telewizja Kino Polska

Z dniem 06.06.2016r. zakończyło funkcjonowanie Oficjalne Forum Kino Polska, w związku z tym, z uwagi na chęć zintensyfikowania komunikacji Redakcji kanału Kino Polska ze swoimi widzami - zapraszamy uczestników Forum na fanpage Kino Polska na facebooku oraz na nowo powstałe Forum ‘Przyjaciół Kino Polska’: www.polskiekino.com.pl

 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja  ProfilProfil IkonkaZaloguj się, by sprawdzić wiadomości ZalogujZaloguj 

Eugeniusz Bodo - jego życie i śmierć...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telewizja Kino Polska Strona Główna -> Kino Polska Kino, telewizja, film...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:07 pm    Temat postu: wspomnienia Lody Halamy Odpowiedz z cytatem

Był to wszechstronnie utalentowany aktor, nerwowy i nieopanowany, ale tryskający humorem i najważniejsze: z szalonym wdziękiem. Z pochodzenia Szwajcar o nazwisku Junod; ze swego pochodzenia był bardzo dumny, nigdy nie chciał zrzec się szwajcarskiego obywatelstwa. Został aresztowany podczas wojny i zmarł w więzieniu w Rosji. Najczęściej występowałam z nim i Tadziem Olszą. "Moje nogi i ja", Loda Halama, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1984, str. 41
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:18 pm    Temat postu: Loda Halama wspomina Odpowiedz z cytatem

A propos nakręcania filmu. Raz tylko byłam zadowolona, że w takim zwariowanym tempie kręciliśmy. Był to film "Uśmiech losu". [...] W czasie kręcenia filmu atmosfera zawsze była pyszna, wesoła, koleżeńska - i chciało się żyć. Może i to, że byliśmy wszyscy młodzi i beztroscy, robiło swoje. Najlepiej i najmilej pracowało mi się z Tolą Mankiewiczówną - urocza, ciepła, serdeczna koleżanka - i Alem żabczyńskim w "Manewrach miłosnych". Z Eugeniuszem Bodo w "Kocha, lubi, szanuje..." - gdzie tańczyliśmy, śpiewaliśmy i kochaliśmy się (na niby) - także. "Moje nogi i ja" Loda Halama, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1984, str. 133
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:22 pm    Temat postu: jedno z ostatnich wspomnień o Bodo Odpowiedz z cytatem

Jesienią 1939 roku do Lwowa przyjechała spora grupa artystów, uciekinierów z Warszawy: Zofia Terne, Ludwik Lawiński, Konrad Tom, Jadwiga Andrzejewska, Sempoliński, Bogucki. Do tego wspaniali muzycy, głównie pochodzenia żydowskiego. Niektórych pamiętała z ich występów gościnnych w Krakowie i Lwowie. Po jednym z przedstawień (już w 1940 roku) dowiedziała się od kogoś, że powstają małe kilkuosobowe zespoły i że szukają młodej dziewczyny - solistki. Poszła na przesłuchanie i została przyjęta, trafiła znakomicie. Do zespołu Henryka Warsa. Mieli wspaniałą orkiestrę. Był z nimi Albert Harris i Eugeniusz Bodo, którego znała z filmów, a który tu i prowadził konferansjerkę. - Po wejściu bolszewików - opowiada - zostaliśmy podzieleni na grupy i wysłani w objazd po Rosji, aby - jak nam powiedziano - „propagować kulturę polską". Dość szybko przekonaliśmy się, że to nie jest prawda. Wymagano od nas, aby konferansjerka była prowadzona w języku rosyjskim i piosenki też mieliśmy śpiewać w tym języku. Więc gdzie ta propaganda polskości? Nagraliśmy tam nawet płytę, na której polskie piosenki Warsa śpiewaliśmy po rosyjsku. Zaczęliśmy od Odessy. Mam cudowną fotografię, jak jesteśmy wszyscy razem, cały zespół. Bodo po tych występach miał dość i wrócić do Lwowa. Wierzył, że skoro ma szwajcarski paszport, to uda mu się wyjechać z Rosji. Ale tak się nie stało i przepadł bez wieści. A my pojechaliśmy do Kijowa, Moskwy, Leningradu, Charkowa. Wszędzie sukcesy, propozycje dalszych występów. Kiedy wybuchła wojna niemiecko-rosyjska, nasz powrót do Lwowa już nie był możliwy. Zostaliśmy bez środków do życia. Bez mieszkań, ubrań na zmianę. A była jesień! Wspomnienia Renaty Bogdańskiej-Anders z „Była sobie piosenka…” Anny Mieszkowskiej
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:27 pm    Temat postu: "Nikodem" Odpowiedz z cytatem

A kochliwy Bodo naprawdę dał się lubić i był lubiany, czego najlepszym dowodem zabawna karykatura artysty w arcypopularnym fokstrocie "Nikodem" Warsa i Starskiego, śpiewanym w 1933 przez, tak, Sempolińskiego: [...] Nikodem, Nikodem, Ty masz... filmową urodę, Ty masz dystynkcję i sex-appeal! I sportowy styl... Nikodem, Nikodem, Nie równaj się nawet z Bodem, Przy tobie Bodo i Igo Sym Tez są byle kim... Powróćmy jak za dawnych lat… czyli historia polskiej muzyki rozrywkowej, Warszawa 2007, Wyd. Iskry, str. 328 http://www.youtube.com/watch?v=z2VSR_4xFp0
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....


Ostatnio zmieniony przez nawka dnia Sob Paź 16, 2010 12:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:30 pm    Temat postu: wspomnienia Ludwika sempolińskiego Odpowiedz z cytatem

Od 2 marca, jak już wspomniałem, Włast zorganizował w Cyrku widowisko operetkowe z życia cyrkowców pt. „Gwiazdy areny" Bus-Fekety'ego z muzyką Eisemanna i Komjatiego w swojej adaptacji. A Bodo, grający gwiazdora cyrkowego, wykonywał mnóstwo numerów aż do parodii tancerki klasycznej, ubranej w króciutką spódniczkę, włącznie. Przebierał się co chwila. Do pomocy miał garderobianego — męża ogólnie lubianej i popularnej garderobianej Stasiowej, tolerowanego mimo dużego pociągu do alkoholu i oporów do pracy. Stale mówił o sobie „czek pracy" zamiast „człek", tak to bowiem wymawiał. Jak tylko trzeba było kogoś błyskawicznie przebierać, zawsze znikał i zjawiał się w ostatniej chwili. Tak się stało i wtedy, kiedy Bodo miał się przebrać za tancerkę. Na skutek błyskawicznej zmiany kostiumu, Bodo zapomniał trykotu i założył tylko szpągi. Tańczył więc z gołymi nogami. Parodia tańca wypadła przez to jeszcze lepiej, choć Bodo nie zdawał sobie z tego sprawy. Dopiero na zakończenie, kiedy wykonywał piruety tyłem do widowi, szpągi pękły, a Bodo zdradził swoją płeć. Można sobie wyobrazić, co się działo potem za kulisami. Rezultat: „czek pracy" przestał go ubierać. Wielcy artyści małych scen, L. Sempoliński
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....


Ostatnio zmieniony przez nawka dnia Sob Paź 16, 2010 2:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:32 pm    Temat postu: wspomnienia Ludwika Sempolińskiego Odpowiedz z cytatem

Na sezon letni dyrektor „Cyrulika" Bayer wynajął salę przy­padkowej imprezie. Wskutek powodzenia filmu „Piętro wyżej", w którym Bodo w przebraniu kobiecym zaśpiewał piosenkę „Sex-apeal", zrodził się pomysł wznowienia starej farsy Brandona „Ciotka Karola", w której kiedyś odnosił sukcesy Fertner. Główny bohater występuje t...am przez trzy akty w przebraniu kobiecym. 3 lipca odbyła się więc premiera tej farsy z dwoma bohaterami filmu: Bodo i Orwidem. W roli kobiecej wystąpiła Benita. Farsę umuzyczniono, piosenki napisał Schlechter. Bodo w kostiumie kobiecym z filmu wyglądał kapitalnie, a ponieważ był nieco tłustawy, więc ściśnięty świetnie dopasowanym gor­setem miał mimo woli potrzebne wypukłości. Mógł więc wystą­pić z dekoltem, tym bardziej że grubawe ogolone ręce do złu­dzenia markowały kobiece. Sceny uwodzenia go przez Orwida doprowadzały publiczność do spazmatycznego śmiechu. Farsa chwyciła i sala przez dwa miesiące była nabita. Wielcy artyści małych scen, L. Sempoliński
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:36 pm    Temat postu: wspomnienia Ludwika Sempolińskiego Odpowiedz z cytatem

Wracając do "Klejnotów Warszawy" najbardziej pomysłowo, a może i najdowcipniej wypadł półfinał. Po wejściu figurantek, statystek i girls oraz niektórych solistów nagle wyszedł Sielański w kobiecym kostiumie jako pierścionek ze szmaragdem, po nim Bodo jako rubinowy motylek, następnie Roland i ja w półnagich kostiumach Halamek jako bransoletki. Wielcy artyści małych scen, L. Sempoliński, Czytelnik 1968, str. 386
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:38 pm    Temat postu: wspomnienia Ludwika Sempolińskiego Odpowiedz z cytatem

Ze „Sfinksa" do Doliny przeszła również Nelly Herten. Poza tym występowali tam Zofia Pflanz (taniec), Emma Czerwińska (obdarzona pięknym głosem), Wandyczowa, Jaworska, Ochrymowicz, Wojtaszek i Orłowski. 17 czerwca doszli Orliński, Sawicki (brat popularnego aktora Szczawińskiego), łoskot, Bratkiewicz i powiększony balet... Kuleszy. 24 czerwca wystąpiła gościnnie Józefa Borowska, a 23 lipca znalazł się w zespole młody, prowincjonalny aktor Eugeniusz Bodo, młodszy o rok ode mnie, z którym bardzo się zaprzyjaĽniłem. Bodo był Szwajcarem z po¬chodzenia, zachował nawet obywatelstwo szwajcarskie, nazywał się naprawdę Junod, jego ojciec był specjalistą od prowadzenia kabaretów i szantanów na prowincji. Wychowywany był tylko przez ojca (matka po rozwodzie wyjechała za granicę). Za kulisami kabaretów od dziecka przyglądał się popisom różnych tancerzy, piosenkarzy, a nawet cyrkowców. Od każdego coś przejął. Był więc doskonałym tancerzem i świetnym piosenkarzem, bardzo muzykalnym, choć głosu nie miał nadzwyczajnego. Ponieważ miał duże zdolności aktorskie, przy dobrych warunkach zewnętrznych doszedł do wielkich sukcesów w teatrze, a póĽniej i w filmie. W tym czasie jednak był dopiero początkującym młodym aktorem, rokującym duże nadzieje, ale do osiągniętych póĽniej rezultatów było jeszcze wtedy daleko. Nawet nie miał własnego fraka i zazdrościł mi, że ja mam. PrzyjaĽń nasza trwała lato zaledwie, ale była bardzo serdeczna. Kiedy po sezonie wyjechał z Warszawy, posyłałem mu moje nowe piosenki, nie miał repertuaru i nie stać go było na kupno piosenek (za każdą bowiem trzeba było płacić, i to dość pokaĽne sumy zależnie od popularności autora). Wielcy artyści małych scen, L. Sempolińki, Czytelnik 1985
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:40 pm    Temat postu: DEBIUT FILMOWY BODKA Odpowiedz z cytatem

"Rywale", 1925 Scenarzysta Konrad Tom, reżyser Henryk Szaro, operator Seweryn Steinwurzel, pracujący dla wytwórni Efes-Film - to twórcy farsy Rywale (1925). Młody nauczyciel muzyki Geniuś (Eugeniusz Bodo — debiut filmowy) i bogaty, podtatusiały Tosio (Antoni Fertner) ubiegają się o rękę Gamy (Elna Gistedt), córki archiwariusza Teobalda, zapalonego spirytysty. Tosio cieszy się względami rodziców, Geniuś — względami panny; przyłapany na gorącym uczynku całowania uczennicy traci posadę. Musi potem zdobyć się na wiele podstępów zanim ukochaną doprowadzi do ołtarza. Wmawia więc Tosiowi popełnienie zabójstwa; pomaga „mordercy" w ucieczce obfitującej w mocne gagi; wraca do państwa Teobaldów, byłych chlebodawców i przyszłych teściów, przebrany za nauczyciela; urządza im seans spirytystyczny występując jako rzekomy słynny joga; zleca duchom inscenizację finału konkurów. Mijają lata. Tosio, który gorzko płakał widząc ukochaną na ślubnym kobiercu u boku rywala, szczerze jest ubawiony spotkawszy stadło w otoczeniu siedmiorga maleństw. „Rywale” są farsą wyborną, pomysłową, rzetelnie kinematograficzną, niekiedy żywiołowo oryginalną" — pisał Irzykowskł wyliczając znakomite, jak się wyrażał, kawały obecne w filmie: niedoszły samobójca wkłada rewolwer do ust i — zjada tę broń z czekolady; póĽniej komponuje „symfonię jerychońską", a reżyser osiąga to, ,,o czym marzył niżej podpisany: aby, na pozór wbrew naturze rzeczy, walory akustyczne wyrazić walorami optycznymi. Nie tylko wściekły muzyk rozszalałymi rękami galopuje po fortepianie, ale są jeszcze straszne skutki: spadają sprzęty ze ścian, skaczą poduszki na kanapie ze strachu, drób ucieka z podwórka, wreszcie sam muzyk pada wyczerpany. Krótka scenka randki p. Bodo z Gamą w restauracji Savoy pokazuje, że także sceny obojętne, przejściowe, starają się autorzy [...] urozmaicić kinowo". Najciekawiej miały wypaść epizody oparte na scenach wziętych „z naszej mizerii kolejowej i tramwajowej": tantalowe męki Fertnera, który nie może się nigdzie docisnąć; żyd przy oknie wagonu spożywający dary boże; szczególna sytuacja ludzi czekających w ogonku pod pewną ubikacją. Historia filmu polskiego, t.1, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1966
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:41 pm    Temat postu: wspomnienia Ludwika Sempolińskiego Odpowiedz z cytatem

„Zemstę Nietoperza" grano dwa miesiące. Sukces swój operetka zawdzięczała w pierwszym rzędzie znakomitemu tłumaczeniu, a raczej adaptacji Tuwima, opartej na przeróbce berlińskiej Korngolda. Operetka ta nigdy nie miała tak błyskotliwego dialogu i nie skrzyła się taką ilością dowcipu jak w tej adaptacji. Poza tym do sukcesu przyczynił się rozmach inscenizacyjny, wzorowany na Reinhardowskim, a zwłaszcza układ ewolucji i baletu Parnella. Użycie obrotowej sceny, po której na oczach publiczności dziesiątki par przewijało się w walcu jak na filmie, z jednej sali balowej do drugiej, również przyczyniło się niemało do powodzenia. I wreszcie kreacja Maszyńskiego wysunęła się na pierwszy plan. Natomiast obsada in­nych ról nasuwała duże wątpliwości. Przede wszystkim para bohaterów. Rozalindę grała Karwowska, typowa śpiewaczka operowa, obdarzona pięknym, miękkim głosem, nadającym się zresz­tą i do operetki. Partnerował jej w roli Eisensteina Bodo, obsadzony prawdopodobnie dzięki kreacji, jaką stworzył w „Jimie i Jillu". świetny aktor estradowy, piosenkarz, tancerz, pozbawio­ny był kompletnie głosu, ta namiastka, którą operował, wystar­czała zaledwie do piosenek, w żadnym wypadku nie mógł podo­łać partii operetkowej. Traktował zatem tę rolę lekceważąco, bar­dziej oddawał się kawałom robionym kolegom niż wykonaniu roli. W sławnym duecie z Rozalindą bardziej kpił z partnerki, aniżeli się do niej zalecał. A przecież był w tym zespole dosko­nały wykonawca tej roli w starej wersji Mierzejewski. Tu grał maleńką rólkę. Wielcy artyści małych scen, L. Sempoliński, Czytelnik 1968, str. 436
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:42 pm    Temat postu: Bodo i Reri Odpowiedz z cytatem

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7851085,Bodo_i_Reri.html Okropny artykuł.... Evil or Very Mad
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"W okresie przed drugą wojną światową polski film z bezwzględnej szmiry przeszedł na szmirę z wielkimi ambicjami, co nastąpiło w epoce filmów dĽwiękowych. Wszak mieliśmy wówczas okazję oglądać film polsko-marokański (!) z Witoldem Conti w mundurze porucznika Legii Cudzoziemskiej oraz obraz 'Czarna Perła' z najautentyczniejszą hawajską pięknością Reri, którą ściągnął do nas Eugeniusz Bodo. Czarna dziewczyna, z wieńcem kwiatów na rozpuszczonych warkoczach i na biuście, śpiewała na polskim wybrzeżu imitującym do złudzenia wybrzeże móż południowych piosenkę, która wkrótce znalazła się na ustach wszystkich i do której doskonale się tańczyło fokstrota. Zaczynała się od słów: 'Dla ciebie chce być biała, bialutka jak ty...'. Chociaż już wówczas młode kobiety pragnęły być przede wszystkim mocno opalone." Magdallena Samozwaniec, Z pamiętnika niemłodej już mężatki http://www.youtube.com/watch?v=wZKe-jnPuuE
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:47 pm    Temat postu: wywiad z Bodkiem z 1933 roku Odpowiedz z cytatem

Któż nie zna „Bodka”? Tak go nazywają w pieszczotliwym skrócie koledzy i przyjaciółki, wielbiciele i wielbicielki. Tych ostatnich jest, oczywiście, najwięcej… Kto nie zna „Bodka”? Każdy go zna i takim wyobraża. Wytworny piosenkarz o światowym polocie i zdumiewających zdolnościach lingwistycznych. Aż tu nagle obejmuje w realizowanym przez inż. St. Gulanidzkiego filmie „Zabawka” rolę, tak mu, zdawało by się, obcą: wiejskiego uwodziciela, syna gajowego z Kresów, Poleszuka z nad bagien, błot i stawów… Słowem, ujrzymy Bodo w roli charakterystycznej, zresztą dla niego najwłaściwszej. - Jak to się stało, panie Eugeniuszu? - Zapragnąłem wcielić się w inną niż dotychczas postać. Zapaliłem się do tej roli. Przecież to bardzo ciekawe przeżycie młodego parobczaka, znającego tylko wiejskie dziewczyny w zgrzebnych kieckach, gdy mu nagle zjawia się syrena – Warszawianka, szeleszcząca jedwabiami, woniejąca perfumami, jakiś baśniowy twór z koronek i przezroczystych tkanin, pięknie uwydatniających ponętne kształty! A gdy w dodatku czarujące zjawisko uśmiechnie się doń? Jakże musi zakipieć młoda krew w leśnym chłopcu. Moc tu do wygrania! Najpierw oszołomienie, potem – gwałtowny przypływ namiętności, wreszcie – wściekłość, gdy po ten skarb sięga kto inny… Satysfakcja ta wzmaga się od chwili, gdym zagrał tę rolę z tak uroczą partnerką, jak Alma Kar… B.L. Kino 1933, nr 47
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 12:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Król i królowa ekranów polskich składają ofiary na biedne dzieci. Piękny przykład dała nasza nowoobrana para królewska: Nora Ney złożyła 100 zł. na rzecz biednych sierot, zaś Eugeniusz Bodo 100 zł. do dyspozycji redaktora "Kina". Ogólny kryzys, jaki obecnie przeżywamy, najciężej odczuwają dzieci. Toteż akcja filantropijna "Kina", którą rozpoczynamy w obecny numerze, ma przedewszystkim na celu przyjście z pomocą tej najbiedniejszej, a stanowiącej przecież przyszłość narodu społeczeństwa: dzieciom! (..) Inicjatywa Eugeniusza Bodo idzie w innym kierunku (niż inicjatywa N.N., przyp. MT). Swoją akcję filantropijną i swoją hojną ofiarę przeznaczył do dyspozycji redaktora 'Kina', który ze swojej strony oddaje ofiary te na dożywianie głodnych dzieci szkół powszechnych. Bodo wezwał dwóch panów do złożenia dalszych darów. Utwórzmy zatem "łańcuch dobrych serc" i niechaj ci panowie w dalszym ciągu wezwą tych, komu blizka jest niedola nieszczęśliwych dzieci. (..)" Kino 1933, nr 1, str. 3 (pisownia oryginalna)
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
nawka



Dołączył: 31 Mar 2007
Posty: 136

PostWysłany: Sob Paź 16, 2010 1:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Eugeniusz Bodo tworzy łańcuch dobrego czynu Jego Królewska Mość Eugeniusz Bogdan, dwojga imion, Bodo jest w znakomitym humorze. Właśnie w stylowych [fan..dach?] wpłynął do garderoby ze sceny teatru Polskiego, gdzie „odwalał” szereg znakomitych kawałów i dowcipów własnego chowu. - Czem mogę służyć szanownemu obywatelowi […?] – zapytuje mnie tonem najbardziej wytwornym. - Czy Wasza Królewska mość zamierza wydać manifest do ludu miłośników kina? - My z fantazji sympatii ludzkiej i "Kina" łaski osadzeni na chwiejnym tronie - ze wszystkich naszych sił starać się będziemy ten tron utrzymać. żadnego manifestu wydawać nie będziemy, albowiem jak nas doświadczenie nauczyło, wszystkie manifesty koronowanych głów narażane bywają na zuchwałe kpiny. - Czy w takim razie wyda WKMość jakie zarządzenia? - Na razie jedną nominację. Ponieważ, jakby się zdawało, królem filmu powinien być amant a ja nim nie jestem, mianuję eks-króla Zbyszka Sawana - księciem Gracji, a eks-królowej Jadwidze - składam hołd. A czy można kilka słów prywatnie? – zagaduje mnie Bodo. – Mój kochany, zechciej wyrazić podziękowanie tym wszystkim, którzy przyjęli udział w głosowaniu i obdarzyli mnie takiem zaufaniem. A teraz proszę pytać dalej – zmienia ton J.K. Mość. -Jakie WKMość wyraża życzenia dla polskiego filmu na Nowy Rok 1933? - Aby przemysłowcy nie wybierali tematów ani scenariuszy z zastosowaniem do 'gwiazd', lecz by mieli na względzie dobro artystyczne filmu w szerszym znaczeniu. - Czy nie boi się W.K. Mość zamachu? - Nie, bowiem każdy atak odpierać będę nowym wyczynem, zmobilizuję armię tęgich zuchów aktorskich, literackich, muzycznych i technicznych, i do ostatniej kropli krwi artystycznej bronić będę tronu i berła… - A jabłko? - Jabłko – zjem! - życzę smacznego apetytu Waszej Królewskiej Mości. A propos Królowa Nora I Czarnooka, raczyła zainicjować fundusz na biedne sierotki i z własnej szkatuły złożyła pierwszą ofiarę 100 złotych. Co na to W.K. Mość? - A ja składam sumę 100 złotych do dyspozycji kochanego Kanclerza, red. Leona Bruna. Wzywam mojego nadwornego wesołka Fryderyka Jarosy’ego oraz ministra zdrowia, szczęścia i wypłacalności gaży p. [Fiaba..?] do złożenia dalszych ofiar. - Dzięki W.K. Mości. Kino z dnia 01.01. 1933, nr 1, s.3
_________________
Muzyka to moja specjalność. Taki Beethoven. Ja panu z zamkniętymi oczami wyliczę wszystkie jego symfonie... Pierwsza, druga, trzecia, czwarta i tak dalej....
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telewizja Kino Polska Strona Główna -> Kino Polska Kino, telewizja, film... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 2 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group